niedziela, 28 kwietnia 2013



Rozdział drugi -
Niespodzianka

            Gdy tylko przekroczyliśmy próg szkoły, moje uszy zabolały od głośnej muzyki. Głośny hip-hop odbijał się od opustoszałych korytarzy echem. Wszyscy obecni byli na sali gimnastycznej, od której dzieliły nas kilka korytarzy i skrzyżowań.
            Wreszcie widząc wejście sali i kolorowe światła zaczęłam robić ostatnie poprawki moich włosów. Wtedy Kacper chwycił mnie za rękę a mnie przeszedł dreszcz. Jego dłoń
, ciepła i mocno trzymająca mnie za nadgarstek, wydawała się na chwilę obecną najwspanialszą rzeczą na świecie.
            -Zostaw. – Rozkazał łagodnym tonem. Jego głos, miły i uspakajający słyszałam nawet, przez głośny ryk muzyki. Zastanawiałam się jak by to było gdyby jego szept mówił mi do ucha rozkoszne rzeczy… Nie! Przestań! Nakazałam sobie spokój i zrobiłam niezauważalny wdech – wydech. Kacper widząc mój pytający i zirytowany wyraz twarzy dodał. – Zostaw, bo już masz śliczną fryzurę a teraz poprawiając jeszcze ją zniszczysz. – Moje nieprzekonane spojrzenie musiało być jednak przekonujące. – Naprawdę.
            Puścił mnie i włożył rękę do kieszeni. Po czym znów się uśmiechną tym swoim „jestem – fajnym – gościem” uśmiechem. Oddałam mu uśmiech i poszłam w ślad Sylwii, która zdążyła zniknąć w środku.
            Sala była pełna licealistów i a w powietrzu unosił się smród potu. Przyjaciółka zginęła mi z oczu i niestety nie tak łatwo było ją znaleźć. Kacper  poszedł w jej ślady i po chwili zostałam bez przyjaciół. Po około 5 minutach poszukiwaniach poddałam się i usiadłam na najbliższym krześle. Ale z odpoczynku nie miałam więcej niż tylko chwile. Podszedł do mnie Miłosz – kolega z klasy, były  chłopak z gimnazjum i chłopak w którym bujam się od podstawówki. Nasze rozstanie było spowodowane moim wyjazdem do Egiptu, gdy mój tata stracił pracę i wyje
chał w poszukiwaniu nowej, my z mamą nie chciałyśmy go zostawiać i pojechałyśmy z nim ( wtedy nie było mojej siostry, znaczy była ale planowana ). Do tej pory Miłosz mi nie wybaczył czym zarobił sobie u mnie dużego minusa. Bo niby co miałam zrobić? Jednak to, że nie byliśmy razem nie oznaczało, że zbrzydł. Przed Kacprem to był najprzystojniejszy chłopak jakiego w życiu poznałam. Jego włosy były nażelowane i się ślicznie układały w jeżyka. Jego oczy, były jak zwykle gorąco zielone.
Wiem, że był we mnie zakochany a on wiedział, że ja w nim, ale nie umiał mi wybaczyć… sama nie wiem czego. Dlatego byliśmy bliższymi znajomymi.
- Cześć. Myślałem, że już nie przyjdziesz. – Usiadł na krześle obok. A we mnie uderzyła fala gorąca i zapachu jodłowego.
- Myślisz, że przegapiłabym dyskotekę. Na dodatek pierwszą? No sorry ale zapomnij.
- Tak myślałem, no ale wiesz, zawsze byłaś pierwsza na dyskotece a teraz jesteś ostatnia.
- Kiedyś musi być ten pierwszy raz, nie?
- Zgadzam się. – Zwrócił wzrok w stronę Kacpra a jego uśmiech nieco przygasł - Z nim przyjechałaś ?
- Tak. To kuzyn Sylwii. Jest uroczy.
- Uroczy ? – Spytał a w jego głosie słychać było nutę zazdrości.
- Tak.
Uroczy. Jest przystojny ma poczucie humoru i jest
- Nie, sorry nie chcę tego słuchać. . Jaki to on wspaniały możesz opowiedzieć Patii.
- Co cię ugryzło, hmm… ?  Dawniej wspólnie…
- Masz rację dawniej. To co było to co… co ty zrobiłaś jest…
- Wiesz co ? Mam cię dość. Nie chcę sobie zepsuć dyskoteki. Idę się czegoś napić.
- Nie, przepraszam. Nie powinienem.
Zostań. – Jego oczy, jego zieleń była taka przyciągająca i w tej chwili błagająca a jednocześnie przepraszająca.
- Myślę, że się zrozumieliśmy. Na razie.
            Mówiąc to wstałam i ruszyłam
nie odwracając się, w stronę kolorowych napoi. Obrus, który zdobił stół był ciemno- żółty pasujący do koloru ścian  sali, balonów rozsianych w każdym kącie jak i serpentyn. Wybrałam jeden z kilkunastu rodzaju soków i oparłam się o ścianę. Po chwili zauważyłam idącego w moją stronę Kacpra. Jego włosy były troszeczkę bardziej rozczochrane niż na początku, ale i tak wyglądał świetnie.
            - Czemu tu tak stoisz? Nie tańczysz? Według mnie połowa sali pragnie z tobą zatańczyć.
            - Heh. Niby chce, ale nie może.
            - Nie może?
            - Widzisz tego chłopaka? O, tam? – Spytałam wskazując głową na Miłosza.
            - Nom, widzę. Ten gościu nie wiem dlaczego, ale ma do mnie uprzedzenie i już mnie nie lubi. A ja nie lubię jak ktoś mnie nie lubi. Chyba, że ma dobry powód a ja jestem dla niego wredny. Ale zdecydowanie bardziej wolę jak ktoś mnie kocha, wielbi i podziwia np. jak połowa
tej sali.
            - Ta. To Miłosz, mój były. Dalej się we mnie kocha i od czasu zerwania mało osób ze mną tańczy. Tylko ci najodważniejsi.
            - A
ch. Czyli twój były, nakręcił całą szkołę przeciwko tobie?
            - Nie. On jest… no jakby to powiedzieć… no… - Nie umiałam tego określić ale Kacper się domyślił.   
            - Szkolną alfą? – Podsuną propozycję.
            - Idealne stwierdzenie. – Przytaknęłam i kontynuowałam. – On jest szkolną alfą. Zawdzięcza to wyglądowi, postawie i swojej drużynie piłki nożnej, w której jest kapitanem. Ale wracając do mnie to on tylko zastrasza innych, że mają się do mnie nie zbliżać. Strasznie mnie to wkurza ale nie mam innego wyjścia. A tym, którzy ze mną zatańczyli... No... Po prostu daje ostrzeżenia.
            - I ty tak przez całą imprezę stoisz i podziwiasz krajobrazy? Nie wierzę w to!
            - Znaczy Miłosz mnie prosi. Ale ja na złość mu robię i tylko czasem się zgadzam ja
k naprawdę mam dość samotności.
            - A co on ma do mnie
? Jeszcze z tobą nie zatańczyłem.
            -
Ach, Jeszcze? – Spytałam zdziwiona ale rozbawiona.
            -
Jeszcze. – Jego oczy tajemnicze i piękne lustrowały mnie od stóp do głowy. - A Sylwia?
            - Dotrzymuje mi czasem towarzystwa. Jednak ile można stać z przyjaciółką i w kółko plotkować

            -Można długo, ale wcale nie trzeba. – Wtedy odwrócił się tak, że staną naprzeciwko mnie. Wyciągną dłoń i spytał. – Czy zechcesz zatańczyć ze mną?
            - Mówiłam ci co robi Miłosz, a ty dalej chcesz ze mną zatańczyć?
            - Nie boję się go. To on powinien się zacząć bać. – Przybliżył si
ę do mnie tak, że ostatnie słowo wyszeptał mi do ucha. – Mnie - Dokończył i nie czekając na moje pozwolenie wziął mnie za rękę i przyciągną do siebie w wyniku czego, moja klatka piersiowa opierała się o jego a moje ręce były złączone z jego. Gdy tylko nasze ciała się dotknęły, mnie przeszył prąd. Przyjemny prąd.
            - Nie wiem, czy sama nie powinnam się zacząć bać. – Nic nie powiedział, ale jego brzuch zatrząsł się ze śmiechu. Jego ręce znalazły się na mojej talii a moje, na jego szyi. Akurat leciała, wolna piosenka co mnie ucieszyło gdyż mogłam się przytulić do Kacpra. Nie wiem co powie na to Miłosz, ale na tą chwilę mam to głęboko gdzieś. Jeszcze tak dobrze mi nigdy nie było. Jego dłonie jakby dopasowane do moich. Nasze oddechy były równe i rytmiczne. A brzuchu poczułam motyle. Flirtowałam z wieloma chłopcami
, ale dla zabawy. Ta sytuacja wcale nie była zabawna.

Miałam wrażenie, że się zakochałam.
            - To nie powiedziałaś mi co on ma do mnie.
            - Myślałam, że się domyślisz. - Popatrzyłam na niego wyzywająco.
            - Ale przecież my jeszcze nic nie zrobiliśmy. – Uśmiechną się podejrzanie.
            - Znowu to „jeszcze”?
            - Uważaj. Ostatnim razem „jeszcze” się spełniło. – Mówiąc to obrócił mnie tak, że zrobiłam piruet a później wpadłam w jego ramiona.
            - No, niech ci będzie. A co według ciebie jeszcze nie zrobiliśmy?
            - Tym razem to ja myślałem, że się domyślisz. – Popatrzyłam na niego z ukosa. – Okej, okej. Co myślisz o tym by po dyskotece, gdy już będziesz tak zmęczona, że nie będziesz miała sił ze mną tańczyć, pójść gdzieś? Ze mną oczywiście.
            Moje serce zabiło mocniej, ale nakazałam sobie w duchu spokój. O boże. On właśnie zaprasza mnie na randkę. W środku mnie szalała burza, ale na zewnątrz byłam przykładem przesadnego spokoju.
             - No nie wiem co powie na to Sylwia.
            - Ech. Do diabła z moją kuzynką. – Uśmiechną się i przytulił mnie mocniej.
            - Dobra. A co z Miłoszem?
            - Jak ten drań cię tknie, jutro nie pozna swojej twarzy.
            - O ty brutalu. – Zażartowałam i się uśmiechnęłam. – To gdzie mnie zabierzesz?
            - Niespodzianka. – Po tych słowach palcem podniósł mój podbródek i głęboko mnie pocałował. 

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział pierwszy - I tak się zaczęło. - Niewiedza

 Rozdział pierwszy - 
I tak się zaczęło - Niewiedza
Teraźniejszość

    Właśnie skończyłam malować paznokcie, gdy usłyszałam domofon. Sylwia przyjechała a ja jeszcze w proszku! Przerażona popędziłam do pokoju i szybko przebrałam się z domowego dresu w śliczną koronkową sukienkę z gorsetem w kolorze kawy z H&D. Podkreślała moją karnację i kolor oczu które były odurzająco brązowe. Była wyzywająca a jednocześnie wszystko dokładnie zakrywała. Mój pokój również miał kolory kawy, kremu i fioletu. Był przytulny choć zawsze było w nim ciemno przez ogromną szafę zasłaniającą połowę okna.
    Szybko wybiegłam z sypialni i otworzyłam pilotem bramę. Wyjrzałam przez okno, mając nadzieję, że lodowa breja stopnieje. Ale się łudziłam. Jak było tak jest. Zima dalej nie ustępowała wiośnie, która kalendarzowo powinna się zacząć miesiąc temu. Nie lubię zimy, gdyż trzeba się grubo i ciepło ubierać. Miałam nadzieję, że chociaż śnieg przestanie w końcu padać. No ale jak na złość sypie chyba jeszcze bardziej.
     Ubrałam brązowy płaszczyk, szyję obwiązałam karmelową chustką. Szpilki – brązowe z kawową wstążką – włożyłam na stopy i sprawdziłam zawartość torebki. Gdybym zapomniała telefonu, mama zabiła by mnie z miejsca. Co prawda jest teraz w Krakowie z tatą i siostrą, ale gdyby chciała się do mnie do dzwonić a bym nie odebrała mogłabym zapomnieć o co tygodniowym kieszonkowym i wychodzeniem gdziekolwiek przynajmniej przez dwa tygodnie.  Ostatni raz zerknęłam do torebki czy wszystko jest na swoim miejscu i wyszłam na zimowe powietrze i mrożący wiatr. Moja mała torebka ledwo pomieściła telefon, portfel, błyszczyk i mini szczotkę do włosów z którą prawie się nie rozstawałam. Była praktyczna i mała a na dodatek miała lusterko.
    Sylwia już zniecierpliwiona czekała przed garażem kiedy stanęłam na szczycie schodów. Była śliczna na swój odmienny sposób i każdy to może stwierdzić nie przyglądając się jej z bliska. Mówiono mi ,że też jestem ładna ale nie wiem, czy mamy i babci zdanie się liczy. Jesteśmy zupełnie różne i to nie tylko z wyglądu. Ona jest  wysoka, szczupła z ciemno blond lokami, które okalają jej rumianą twarz. Ma jasną cerę i kilka piegów co dodaje tylko uroku. Ja natomiast jestem niska i raczej do szczupłych się nie zaliczam. Jestem szatynką z nieziemsko brązowymi oczami, w których jak mówią inni można się utopić. Mam ciemną cerę, którą odziedziczyłam po dziadku. Nigdy go nie spotkałam umarł mając 40 lat na raka. Podobno bardzo lubił dzieci a zwłaszcza dziewczynki. No ale niestety los nie chciał bym go spotkała.
Ona była spokojna i zrównoważona, nie lubiła być w centrum uwagi. Była tą „grzeczną” dziewczynką, której charakter odznaczał się harmonią. Często mnie to wkurzało gdyż była również bardzo mało asertywna. Ja natomiast byłam nieprzewidywalna i bardzo wybuchowa. Umiałam zadbać o swoje choć czasem żałowałam, że nie umiem trzymać języka za zębami. Ale zwykle to mi pomagało, gdyż miałam bardzo fałszywych znajomych. Nigdy nie wiesz w jakim nastroju będą twoi koledzy i koleżanki i z kim przyjdzie ci się kłócić. Jak już mówiłam Sylwia nie lubi się kłócić, więc to zawsze moja osoba broniła mnie i ją przed przeciwnikami. Mamy jednak wspólną wadę – uwielbiamy plotkować.
    Gdy tylko podeszłam uścisnęłyśmy się serdecznie jak to mamy w zwyczaju. Miała na sobie lawendową sukienkę i bardzo kontrastujące buty w kolorze czystej smoły. To ja miałam w zwyczaju ubierać czarne rzeczy ale stwierdziłam, że w sukience z kaszmiru mi ładniej oraz bardziej wypada. Było późno a nie chciałam się spóźnić na pierwszą dyskotekę w tym roku z okazji pierwszego dnia wiosny więc aby się nie spóźnić ruszyłam w kierunku bramy.    -Słyszałaś, że Łukasz  zerwał z Kaśką? – zdziwiona spytała od razu.
    -Tak, podobno strasznie to przeżywa. Bidulka nie wie, że i tak ją zdradzał…- Posmutniałam na myśl o tym głupku. Kasia wydawała się naprawdę w nim zakochana. No ale cóż. Nic nie mogłam na to poradzić że niektórzy nie przejmowali się uczuciami innych.
    -Dobra, ona święta też nie była. – Powiedziała widząc moją minę. – Zresztą ty też do aniołków nie należysz. Flirtujesz z każdym ładnym, starszym kolesiem.
    -Jednak musisz przyznać, że mam gust.- Niestety nie mogłam zaprzeczyć temu co powiedziała. Lubię to robić i taka moja natura.
    -Och… Skromności ci też nie brak. – Wybuchłyśmy gromkim śmiechem. – Dobra chodź. A i zapomniałam ci powiedzieć, że przyjechał do nas jakiś dziwny kuzyn Kacper. – Powiedziała z przejętym wyrazem twarzy. - Ma on około osiemnastki, jest troszeczkę przystojny. Podobno to syn dalekiego kuzyna mojej mamy od strony babci. Nigdy go nie widziałam a zwłaszcza o nim nie słyszałam…- Zamyśliła się.- Na szczęście wydaje się fajny. A tak dodatkowo mam dla ciebie niespodziankę… Niestety musisz poczekać aż dojdziemy do samochodu.
    Popatrzyłam na nią podejrzanie ale się nie odezwałam, bo wiedziałam, że i tak nic się nie dowiem. Ruszyłyśmy do auta, przy którym miał czekać tajemniczy kuzyn Kacper i moja niespodzianka.
    Gdy doszłyśmy do furtki, zamknęłam ją i spojrzałam przed siebie.
Myślałam, że zaraz upadnę. Przede mną rozciągał się czarujący widok. Na moim podjeździe, stało srebrne Bugatti Weyron. Gdy stanęłam oniemiała. Sylwia lekko podśpiewała.
    -Ta daaam… - A na jej twarzy malowała się satysfakcja z zaskoczenia mnie. – I co ty na to?
    Nie wiedziałam za bardzo co powiedzieć. Nie interesuje się autami, no ale nawet idiota wie, że to cudo to najdroższe auto na świecie.
    -Och…- Tylko tyle zdołałam wydusić.- To… to auto jest twoje? – Spytałam młodego mężczyzny opierającego się o drzwi pasażera z szelmowskim uśmiechem. Kurde jeśli według Sylwii od jest troszeczkę przystojny to mamy chyba kompletnie inne pojęcie o słowie troszeczkę. Chłopak miał ogromne niebieskie oczy, krótkie rozczochrane włosy i opaloną cerę. Bez przeszkód mógłby startować na najgorętszego faceta tej jesieni.
    -Ta, dostałem na osiemnastkę. – Wytrzeszczałam oczy ale nic się już nie odezwałam wpatrzona w jego włosy. Jego uroda przyćmiewała blask auta- Dobra moje panie. Wsiadać bo dyskoteka się skończy nim wy dwie przekroczycie chociażby próg szkoły. A tak w ogóle to Kacper jestem.
    -A ja Patrycja. Będziesz chodził z nami do liceum?
    -No, tak. Starzy mi kazali. Taka wymiana. Ja mogłem wyjechać z miasta ale za to muszę chodzić tutaj do szkoły. Jestem w ostatniej klasie więc na szczęście zostało tylko pół roku.
    -Aha. Kapuję ale…
    -Przepraszam, że przerywam ale właśnie mija nam pierwsza impreza semestralna.- Wtrąciła się z pretensjami Sylwia. Przewróciłam oczami.
    -Tak, fakt. Wsiadajcie. – Kacper dyplomatycznie otworzył drzwi od strony pasażera. Zajrzałam do środka przez szybę i…
    -Ej, przecież on ma tylko dwa…
    -Spokojnie. Wsiądź i zobacz.
Z pytającą miną wsiadłam i o mamo! Środek samochodu był piękny. Na dodatek, szybą od kierowcy były oddzielone dwa siedzenia. Zaskoczona weszłam głębiej i usiadłam na jednym z foteli. Po chwili Sylwia usiadła obok mnie. Takich wygodnych i dużych foteli nie mam nawet w domu – nie licząc kanapy. Wszystko było mieszanką pluszu, skóry i aksamitu. Kolor czarny był głównym kolorem pojazdu. Po całym wnętrzu rozchodził się zapach skóry i… i słonego morza. Na desce rozdzielczej widniały rozmaite przyciski, pokrętła i monitorki. Dziwię się, że ktoś umiałby się tym obsługiwać.
    Kacper, widząc moją rozmarzoną minę zachichotał pod nosem i zamkną drzwi pasażera po czym obszedł samochód i wsiadł na swoje miejsce – przed kierownicą. Od razu wyjęłam komórkę by napisać Sylwii notkę. Ten sposób porozumiewania, wymyśliłyśmy na szkolnej wycieczce kiedy spałyśmy razem a nasze współlokatorki narzekały, że gadamy za głośno. Wtedy wpadłam na pomysł by pisać sms i pokazywać go koleżance. Jest on również skuteczny gdy nie chcemy by ktoś słyszał o czym rozmawiamy. Musiałam Sylwii powiedzieć coś bardzo ważnego, niestety zakazanego dla uszu Kacpra.
Moja notka brzmiała tak:
„Musimy przeprowadzić rozmowę na temat słowa „troszeczkę”.
Czyś ty oszalała. On jest hm… mega i mega śliczny, słodki, i przystojny.
A na dodatek to auto! Chcesz bym na zawał zeszła?”
Jej reakcja była przewidywalna. Wybuchła tak głośnym śmiechem, że siedzący z przody Kacper się aż wzdrygną. Jednak nic nie napisała tylko uśmiechając się jeszcze pod nosem odwrócił się w stronę okna.
    Podróż przebiegła szybko i milcząco. Nikt nie wyraził chęci rozmowy. Ja byłam zamyślona a dokładniej myślałam o głębokich niebieskich oczach, siedzącego przede mną chłopaka i czy ten chłopak przypadkiem nie ma dziewczyny. Nasz kierowca wydawał się fajny, dowcipny i pogodny. No ale wiem jednak, jak ludzie z pozoru fajni, mogą okazać się beznadziejni. Toteż odganiałam te myśli jak najdalej zastępują je myślami o cudownym aucie, w którym siedziałam – moje starania okazały się jednak na marne, gdyż nawet ta bryka nie była w stanie zamglić jego niebieskich oczu.
Moja przyjaciółka przez całą drogę coś sobie po cichu i pod nosem mówiła zapatrzona w przestrzeń za oknem. Natomiast Kacper w spokoju słuchał lecących z głośników rapu.
    Gdy dojechaliśmy na parking naszego liceum ciszyłam się, że w końcu uciszę moją natrętną wyobraźnię. Kacper szarmancko otworzył nam drzwi a my wysiadłyśmy powitane prze przebijające się słonko pośród grubych, śnieżnych chmur. Na parkingu było pusto co mogło oznaczać, że przyjechaliśmy ostatni. To było dla nas dobre a zarazem złe. Dobre, gdyż uniknęliśmy wścibskich oczu gapiów, którzy obserwowali by nas z zazdrością posiadania dobrego auta.
Złe, ponieważ dyskoteka się zaczęła i nam właśnie mija.
Sylwia wzięła mnie i Kacpra za rękę – tak, że znalazła się pomiędzy nami – i zaczęła nas ciągnąć w stronę wejścia szkoły. Gdy stanęliśmy pod szerokimi rozsuwanymi drzwiami szkoły puściła nas odetchnęła i pchnęła je.
Pierwszy bal szkolny od pół roku wreszcie się dla mnie zaczął.

sobota, 13 kwietnia 2013

Prolog - Niewiedza

Udostępniam wam dziś prolog.
Proszę o komentowanie.


Prolog
4 lata wcześniej
            Mam 13 lat. Nie wiem jeszcze co to życie. Moim marzeniem jest być jedną z istot, których wiem, że nigdy nie spotkam. Wyda się to wam dziecinne i zabawne. Ale… ta nadzieja powstrzymuje mnie przed straceniem jakiejkolwiek chęci istnienia.
            Nazywam się Patrycja. Mam wspaniałą rodzinę – siostrę, mamę, tatę nawet babcię. Na pierwszy rzut oka  jesteśmy rodzinnym ideałem. Kochająca się rodzina, ja będącą jedną z najlepszych uczennic w klasie, druga córka grzeczna i cichutka. Mama – gospodyni domowa – siedzi w domu i sprawia pieczę nad wszystkim, tata – właściciel firmy – w domu złota rączka.
            Ale ja nie chcę tak dalej żyć! Mam dość monotonnego, nudzącego życia. Na każdym kroku dostaję to czego chcę, nie narzekam ale to przytłaczające. Nie lubię się uczyć ale muszę bo mi każą. Zawsze muszę przynosić dobre oceny. Zawsze mnie porównują do innych lepszych. Powtarzają mi, że są ze mnie dumni. Ale jak poszłam do 4 klasy zamiast wkuwać, czytałam książki.
I tak się zaczęło.
            To wtedy zaczęłam rozmyślać co by było gdybym była, wampirem, nocnym łowcą, aniołem, upadłym aniołem, nelfilm, fearii.
Kocham to i … nie da się tego inaczej opisać.
Pragnę, abym któregoś dnia, mogła stać się wyjątkowa, niebezpieczna i niespotykanie piękna.
Pragnę, abym któregoś dnia wstała rano i bała się czy nie zginę w walce z zagrożeniem.
Pragnę, abym któregoś dnia miała pewność, że mam przyjaciela który wskoczył by za mną w ogień.
Po prostu chce inne życie. I nie wiem czy to o czym marzę się spełni. Może jestem nie z pełna rozumu?
            Ale miałam przeczucie… że jestem inna. Nie wiem, skąd i dlaczego tak przypuszczałam. Może po prostu  tak tego pragnęłam?
Jednak nie wiesz, co Cię może czekać w najbliższej przyszłości. Tuż za zakrętem.
A ja faktycznie nie wiedziałam.

Wstęp

♥♥♥ Cześć jestem Olga! ♥♥♥
♥ Stworzyłam ten blog by upubliczniać moje opowiadanie♥
♥ które będzie składać się z kilku rozdziałów. ♥
♥ Gdy przeczytacie proszę o komentowanie. ♥
♥ Jestem otwarta na każdego rodzaju sugestie i krytyki. ;) ♥
♥ Jestem również zaślepiona miłością do książek. ♥
♥ Ten blog jest także dla tych, którzy jak i ja ♥
♥ bez książek nie widzą życia i ♥
♥ mają bujną wyobraźnię ♥
♥ Życzę miłego czytania i komentowania. ♥
♥ Mam nadzieję że was oczaruje a nie rozczaruje. ♥